Przejdź do głównej zawartości

Pierwszy polski girlsband

Gdy zobaczyłam tę książkę u Michała na półce, to od razu krzyknęłam (bo był w kuchni): "Michaaaał, pożycz!!!". Na co Michał zajrzał do pokoju, zobaczył, co trzymam w ręku i powiedział: "Spoko. Bierz! Nie zdążyłem jeszcze przeczytać". Wzięłam pożyczyłam, bo jak mogłam inaczej, w końcu FILIPINKI to pierwszy polski girlsband. I to w dodatku jaki!!

Koncert wyprzedany
Mój Tata doskonale pamięta koncert Filipinek, który odbył się 20. maja 1970 roku w Kutnowskim Domu Kultury. "Całe miasto było w afiszach." - wspomina Tata. - "Bilety były po 40 zł, co było wtedy całkiem dużo. Cukier kosztował 12 zł, a miesięczna pensja to było jakieś 1200 złotych." Faktycznie dużo, ale co zrobić? Przecież na taki koncert trzeba iść. Tata miał swoje znajomości w "Kadeku": śpiewał i tańczył (zresztą teraz też to robi, bo zespół się reaktywował swoją działalność i to z sukcesem) w Zespole Pieśni i Tańca Ziemi Kutnowskiej, z którym objeździł sporo dostępnego wówczas świata, a Kadek z zespołem się lubili, przepływ informacji był szybki. "Na Filipinki to był szał. Później tylko większy szał był na Czerwone Gitary." - mówi dalej i szybko dodaje: - "Ale Filipinki były pierwsze".

Technikum Handlowe w Szczecinie i magister Janikowski
To właśnie tam, w 1959 roku, powstał zespół, a dziewczyny wyhaczył mgr Jan Janikowski, który szybko stał się nieśpiewającym liderem zespołu; był jednocześnie kompozytorem piosenek, managerem i opiekunem zespołu. Janikowski miał łeb na karku i bardzo umiejętnie kierował swoim zespołem, ponoć także wtedy, gdy przyszło do wyboru nazwy. Pomysł, by nazwać zespół tytułem najbardziej poczytnego wówczas magazynu dla młodzieży, należał ponoć do dziewczyn, choć tak naprawdę, to pewnie pan Jan delikatnie zasugerował takie rozwiązanie. Dobrze przewidział, że będzie mógł liczyć na darmową reklamę. Nie dość, że manager to i PR'owiec!

O podatny grunt dla zespołu zatroszczyła się już sama Historia: nie uświadczyło się wtedy żadnego zespołu grającego muzykę dla młodzieży, muzykę nowoczesną.


Jan Janikowski komponował, Włodzimierz Patuszyński pisał teksty, a kto śpiewał? Skład z czasem się zmieniał, jednak najdłużej występowały wspólnie te oto panie: Zofia Bogdanowicz, Niki Ikonomu, Elżbieta Klausz, Krystyna Pawlaczyk, Iwona Racz, Anna Sadowa oraz Krystyna Sadowska. Każda z nich miała cechy charakterystyczne, które były wykorzystywane w materiałach promocyjnych grupy. I tak: Zosia uwielbia dzieci, Niki to Greczynka i element orientalny, Ela to ta najbardziej niepokorna, Krysia jest mistrzynią gotowania, Iwona ma zacięcie literackie, Ania - poetyckie, druga Krysia radzi sobie fantastycznie w "męskich" dziedzinach i zna się na samochodach.
Ileż to lat później podobny schemat "funkcyjny" znajdziemy chociażby u Backstreet Boys czy Spice Girls?

Sukces? Murowany!
Dziewczyny szturmem zdobywają serca Polaków. Zaczynają się koncerty, wyjazdy, nagrania dla radia, nagrania dla telewizji, nagrania teledysków. Wszystko dzieje się bardzo szybko. Dziewczyny urzekają publiczność swoją świeżością i szczerością. Nie tylko tę polską. Ich piracka (!!) płyta dociera do USA, a sam Billboard w 1967 roku zapowiada trasę zespołu (towarzyszy im niezbyt jeszcze wtedy znana Violetta Villas). W tym samym roku odwiedzają też ZSRR, gdzie dają aż 87 koncertów. Wszędzie, gdzie się nie pojawią budzą sensację. Tłumy fanów i fanek walą drzwiami i oknami, piszą listy, obdarowują prezentami, proszę o rękę i przyrzekają dozgonną miłość.

A co na to tzw. "branża"? Mówiąc delikatnie: zadowolona nie była. Filipinki startowały bez jakichkolwiek znajomości w branży, co miało też swoje plusy. Jednak potrafiło się to odbić czkawką chociażby na festiwalach typu Opole. Bo przecież jak to? Jakieś małolaty z technikum handlowego występują z nami, prawdziwymi artystami na jednej scenie? Skandal i hańba!
 
Trzeba też pamiętać, że każdy występujący wówczas artysta musiał zdać państwowy egzamin, który klasyfikował go do grupy artystów "prawdziwych", a to wiązało się z wyższymi stawkami honorarium za koncert.

Wszystkie knucia i podstępy zdawały się być Filipinkom zupełnie obce. One miały swój przepis na sukces: śpiewały utwory lekkie, pozbawione kontrowersyjnych podtekstów obyczajowych czy politycznych.

"FILIPINKI, To My!"
Autor tego albumu, Marcin Szczygielski jest synem jednej z Filipinek, Iwony Racz. Autor wystarał się o przefantastyczne pamiątki, a praca jaką wykonał jest niewiarygodna. Książka jest wypełniona faktami i wspomnieniami zilustrowanymi ogromną ilością zdjęć z prywatnych zbiorów Filipinek.

Mamy tutaj i wycinki prasowe, artykuły, wywiady (gratka dla wszystkich interesujących się językiem mediów tamtych czasów) i plakaty, listy od fanów i fanek, listy do rodzin pisane z tras koncertowych, pocztówki, a nawet kawałki materiałów, z których szyto dla nich stroje sceniczne, a szyli najlepsi! To kolejna porcja historii dla fascynatów mody).

Książka jest świetna.


MUSIC FOR YOUR EYES:
Filipinki "Batumi"
Filipinki "Profesorze"
Filipinki "Walentyna Twist"
Filipinki "Parasolki"

A tak wyglądały Filipinki w 2014 roku - Opole 2014


METRYCZKA:
Tytuł: Filipinki, To My!
Autor: Marcin Szczygielski
Wydawca: Agora
Ilość stron: 464
Książka zawiera płytę CD

Wszystkie zdjęcia z posta pochodzą z książki i zostały przeze mnie zrobione wyłącznie w celach prezentujących tę publikację.





Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kutno w piosenkach

W czasie wielu rozmów zapoznawczo-kurtuazyjno-towarzyskich często pada pytanie: "Skąd jesteś?". Tak się składa, że jestem z Kutna.

Na to wyznanie reakcje są z reguły dwie:
1. "Aaa gdzie to jest?"
2. "Aaaa dworzec. Jest tak brzydko, że pękają oczy?".


Zainspirowana odpowiedzią z punktu drugiego postanowiłam iść za ciosem i pogrzebać w polskich tekstach piosenek w poszukiwaniu Kucienka. Wyniki poszukiwań podzieliłam na grupy.

Piosenki społeczno-politycznie zaangażowane:
Kult "Polska" – podmiot liryczny wyraża troskę o Państwa bezpieczeństwo na dworcu w Kutnie. W utworze poruszono dodatkowo także aspekty okulistyczne.

„Czy byłeś kiedyś w Kutnie na dworcu w nocy
Jest tak brudno i brzydko, że pękają oczy, oczy, oczy”

Pidżama Porno "Durna 6 / Mądra 11" – dużo się naspacerujemy w tej piosence. I fizycznie i egzystencjonalnie:

"Może jesteśmy dobrzy.
Może jesteśmy źli.
Pewnie jesteśmy całkiem nijacy.
Lepiej nie wchodzić nam w drogę,
Kiedy w…

PUNK FREUD ARMY - koncert w Trójce

Wojtek Mazolewski lubi muzyczne wyzwania, a jego potrzeba tworzenia coraz to nowych projektów jest ogromna. W przypadku wielu artystów ilość nie przekłada się na jakość. Na szczęście to stwierdzenie zupełnie nie tyczy się Punk Freud Army, bo ten projekt jest elegancko przygotowaną i energetycznie zagraną mieszanką punk-jazzu! Niemożliwie? Przekonajcie się sami!

Panowie z Pink Freud z okazji dziesięciolecia albumu "Punk Freud" postanowili zaprosić do współpracy wyjątkowych gości: Tomka Lipińskiego, Alka Koreckiego, Roberta Brylewskiego, Roberta Materę i Tomasza Budzyńskiego. Wspólnie przearanżowali klasyki gatunku z repertuaru takich zespołów jak Kryzys, Brygada Kryzys, Tilt, Siekiera, Armia czy Dezerter i 30 października wystąpili w Muzycznym Studio Polskiego Radia im. Agnieszki Osieckiej prezentując przygotowany materiał. Projekt jest w dużej mierze ukłonem w stronę wyżej wymienionych twórców, którzy swoją twórczością ukształtowali kolejne pokolenia artystów w Polsce i ich …

Antkowiak & Domurat = SIMPLEFIELDS

Tak tak, to ten Krzysiek od "Zakazanego owocu". A teraz przejdźmy do czegoś ciekawszego - nowej płyty duetu Antkowiak & Domurat pt. "Dirt on tv".

Na tę płytę czekaliśmy bardzo długo, ale było warto! O tym, że powroty nie są łatwe wie doskonale każdy artysta, który po czasie niebytu próbuje wrócić na rynek. Jak to zrobić, kiedy nie świeci się cyckami na ekranie, nie paraduje po czerwonym dywanie na promocji wody kolońskiej i nie pcha się na ścianki? Ano nagrać taką płytę jak ci dwaj panowie.

Krzysztof Antkowiak - pianista, wokalista, kompozytor, producent. Popularność zdobył jako nastolatek pod koniec lat 80. wraz z utworem „Zakazany Owoc”. Od tego czasu zagrał ponad 1000 koncertów w kraju i zagranicą. Współpracował m.in. z Grzegorzem Ciechowskim, Jackiem Cyganem, Edytą Górniak czy Justyną Steczkowską.

Marcin Domurat - autor tekstów, gitarzysta i producent. Wraz z pojawieniem się pierwszych 16-bitowych komputerów zainteresował się procesem rejestracji dźwi…