Przejdź do głównej zawartości

Głośny śmiech Fiolki


Wioletta Najdenowicz, jedna z najbardziej charakternych osobowości polskiej sceny muzycznej. Ksywkę wymyślił jej Marek Niedźwiecki ("Jaka tam z niej Wioletta, to FIOLKA"). Zdobywczyni Fryderyka, porównywana do Björk. Tworzyli dla niej tacy giganci jak Lech Janerka, Grzegorz Ciechowski czy Leszek Biolik. Artystka zniknęła dość nagle ze sceny. Dlaczego? Jak potoczyła się jej kariera? Jak się miewa i co obecnie porabia?

"Wstępu nie będzie"
Fiolka książkę napisała sama, co ogłasza radośnie zaraz na początku. Do pracy nad publikacją namówiła ją przyjaciółka Dorota Wróblewska, a Karolina Korwin-Piotrowska udzieliła cennych rad.

Pisanie nie jest dla Fiolki nowym zajęciem. Był czas w jej życiu, gdy felietony były podstawa jej utrzymania (pamiętam felietony w Filipince). Książkę czyta się fantastycznie, ilość anegdot i przygód jest niezliczona. Autorka ma ogromny dystans do siebie i tak wielkie zasoby energii, że mogłaby wykarmić nimi armię wojska. No i poczucie humoru! Kwiczałam ze śmiechu czytając.

"Otóż, chyba z nerwów - onieśmielona obecnością Wojtka Waglewskiego i wspaniałych muzyków z Voo Voo - wino uderzyło mi do głowy, czyli mówiąc po ludzku, urżnęłam się nieziemsko. Na wesoło! Zapragnęłam tańczyć i śpiewać! Wywijać hołubce! Niestety tak też uczyniłam."

Fiolka opisuje swoją muzyczną drogę, artystyczne wojaże koncertowe najpierw z Voo Voo, później już z własnym zespołem. Pojawiają się wspomnienia o festiwale jarocińskie, prace w/z wytwórni/wytwórniami, epizodach w tv, branży muzyczno-artystycznej. Nie trudno się nie zgodzić, że plejada znanych nazwisk wzmacnia wymowę książki.

Björk z siatami ze spożywczaka
Fiolka o żadnej osobie nie pisze źle (no może znajdę jakieś dwa wyjątki). Dla każdej osoby spotkanej w jej życiu ma dobre słowo i miłe wspomnienie. Tak wysoki poziom autoironii i dystans do siebie jest rzadko spotykanym zjawiskiem.

"Reaguję alergicznie na spełnianie czyichś pragnień"

Fiolka to kobieta przebojowa, podążająca za swoimi pragnieniami, wciąż szuka tego, co dla niej dobre. LOS jej sprzyja. Wciąż jest ciekawa ludzi i świata. Jest szczęśliwa i wolna.


"Kompletnie nie brakuje mi śpiewania i jestem totalnie wdzięczna losowi, że cała ta moja kariera muzyczna wydarzyła się w czasach, gdy nie było tej upiornej tabloidyzacji mediów. Nie wiem, czy byłabym, na tyle silna psychicznie, żebym, potrafiła funkcjonować w dzisiejszej rzeczywistości. Choć niektórzy dają radę, pudelki się Bartoszki i Nosowskiej nie czepiają."


Już dzisiaj wiemy, że będzie ciąg dalszy książki:
"Obiecuję, że będzie ciąg dalszy. Opiszę moje przygody z podróży, czasami mrożące krew w żyłach, a czasami bardzo śmieszne. Najbliższe lato spędzę, pracując w pensjonacie u Merce w Pirenejach, więc na pewno znajdę na to czas." (Onet)

Ja jednak mam cichą nadzieję, że Fiolka jeszcze zaśpiewa. W jednym z wywiadów powiedziała kiedyś, że wydaje płytę wtedy, gdy ma coś do powiedzenia. Wiem, że ma.


MUSIC FOR YOUR EYES:
Balkan Electrique "Dwa słońca

Balkan Electrique - "Ye me poday"
Fiolka w klubie Od Nowie - Muzyczny Kram
Fiolka "Głośny śmiech"
Fiolka "Proszę kłam"


METRYCZKA:
Tytuł: Głośny śmiech
Autor: Fiolka Najdenowicz
Data wydania: 11 maja 2015
Liczba stron: 275
Wydawnictwo: Sophisti Sp. z o.o.

Cytaty użyte w poście pochodzą z książki "Głośny śmiech".

Komentarze