Przejdź do głównej zawartości

The Rolling Stones Olé Olé Olé!

Ci panowie nie muszą robić absolutnie nic. Mogą sobie siedzieć pod palmą lub ganiać w psich zaprzęgach po zaspach - kto bogatemu zabroni? Jednak takie lenistwo nie jest w ich stylu. Od zawsze byli pracowici i pełni energii, co zostało im do dzisiaj. Ich ostatnia trasa koncertowa trwała prawie dwa miesiące, a jej zwieńczeniem był całkowicie darmowy koncert dla Kubańczyków.

Dla Stonesów był to pierwszy koncert w tym kraju, wcześniej jego granice były dla nich zamknięte. Do Hawany przybyło pół miliona ludzi, by móc legalnie obejrzeć koncert, na który czekali od lat.

Fabuła prowadzona jest dwutorowo. Z jeden strony odwiedzamy z kamerami poszczególne miasta z trasy koncertowej Stonesów po Ameryce Łacińskiej, poznajemy ich mieszkańców i tło polityczno-historyczne, które miało wpływ na dotychczasowe koncerty kapeli (lub ich brak) w danym kraju. Z drugiej zaś zdążamy do grande finale w Hawanie, śledzimy postęp prac w organizacji koncertu, co naprawdę rzeczą łatwą nie było.





Drugim głównym bohaterem filmu (oprócz tego oczywistego) jest niesamowita publiczność. To właśnie sceny z udziałem oddanych całym sercem fanów w każdym możliwym wieku poruszają najbardziej. Zresztą nie tylko widzów filmu, bo i samych artystów, którzy sami przyznają, „że do czegoś takiego nie da się przyzwyczaić”.


„To jest cyrk! Sami stworzyliśmy ten cyrk.” 

Na sali kinowej obok mnie siedziały osoby w bardzo różnym wieku, średnio od lat 20 do 60. Pan w tym samym rzędzie „grał” na wyimaginowanych instrumentach, raz na gitarze, ale głównie na perkusji. Pan w rzędzie za mną śpiewał, no może nie pełną piersią, ale jej połową. Średnio co 5 minut słychać było na przemian wybuchy śmiechu, okrzyki zachwytu lub melodyjne pomruki.

Film jest potężną dawką kosmicznej energii, zabawny, wzruszający i poruszający. The Rolling Stones to nie jest zespół, to korporacja. Jednym to przeszkadza bardziej, innym mniej. Wydaje mi się, że obie te grupy będą zadowolone z filmu. Trzeba go zobaczyć. 

PS. Po seansie wyszłam z kina. Zamiast słońca i kolorów Ameryki Łacińskiej zobaczyłam szare warszawskie ulice. Pognałam nimi myśląc o tym, co by tu zrobić, żeby pojechać w taką trasę...






Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kutno w piosenkach

W czasie wielu rozmów zapoznawczo-kurtuazyjno-towarzyskich często pada pytanie: "Skąd jesteś?". Tak się składa, że jestem z Kutna.

Na to wyznanie reakcje są z reguły dwie:
1. "Aaa gdzie to jest?"
2. "Aaaa dworzec. Jest tak brzydko, że pękają oczy?".


Zainspirowana odpowiedzią z punktu drugiego postanowiłam iść za ciosem i pogrzebać w polskich tekstach piosenek w poszukiwaniu Kucienka. Wyniki poszukiwań podzieliłam na grupy.

Piosenki społeczno-politycznie zaangażowane:
Kult "Polska" – podmiot liryczny wyraża troskę o Państwa bezpieczeństwo na dworcu w Kutnie. W utworze poruszono dodatkowo także aspekty okulistyczne.

„Czy byłeś kiedyś w Kutnie na dworcu w nocy
Jest tak brudno i brzydko, że pękają oczy, oczy, oczy”

Pidżama Porno "Durna 6 / Mądra 11" – dużo się naspacerujemy w tej piosence. I fizycznie i egzystencjonalnie:

"Może jesteśmy dobrzy.
Może jesteśmy źli.
Pewnie jesteśmy całkiem nijacy.
Lepiej nie wchodzić nam w drogę,
Kiedy w…

PUNK FREUD ARMY - koncert w Trójce

Wojtek Mazolewski lubi muzyczne wyzwania, a jego potrzeba tworzenia coraz to nowych projektów jest ogromna. W przypadku wielu artystów ilość nie przekłada się na jakość. Na szczęście to stwierdzenie zupełnie nie tyczy się Punk Freud Army, bo ten projekt jest elegancko przygotowaną i energetycznie zagraną mieszanką punk-jazzu! Niemożliwie? Przekonajcie się sami!

Panowie z Pink Freud z okazji dziesięciolecia albumu "Punk Freud" postanowili zaprosić do współpracy wyjątkowych gości: Tomka Lipińskiego, Alka Koreckiego, Roberta Brylewskiego, Roberta Materę i Tomasza Budzyńskiego. Wspólnie przearanżowali klasyki gatunku z repertuaru takich zespołów jak Kryzys, Brygada Kryzys, Tilt, Siekiera, Armia czy Dezerter i 30 października wystąpili w Muzycznym Studio Polskiego Radia im. Agnieszki Osieckiej prezentując przygotowany materiał. Projekt jest w dużej mierze ukłonem w stronę wyżej wymienionych twórców, którzy swoją twórczością ukształtowali kolejne pokolenia artystów w Polsce i ich …

Antkowiak & Domurat = SIMPLEFIELDS

Tak tak, to ten Krzysiek od "Zakazanego owocu". A teraz przejdźmy do czegoś ciekawszego - nowej płyty duetu Antkowiak & Domurat pt. "Dirt on tv".

Na tę płytę czekaliśmy bardzo długo, ale było warto! O tym, że powroty nie są łatwe wie doskonale każdy artysta, który po czasie niebytu próbuje wrócić na rynek. Jak to zrobić, kiedy nie świeci się cyckami na ekranie, nie paraduje po czerwonym dywanie na promocji wody kolońskiej i nie pcha się na ścianki? Ano nagrać taką płytę jak ci dwaj panowie.

Krzysztof Antkowiak - pianista, wokalista, kompozytor, producent. Popularność zdobył jako nastolatek pod koniec lat 80. wraz z utworem „Zakazany Owoc”. Od tego czasu zagrał ponad 1000 koncertów w kraju i zagranicą. Współpracował m.in. z Grzegorzem Ciechowskim, Jackiem Cyganem, Edytą Górniak czy Justyną Steczkowską.

Marcin Domurat - autor tekstów, gitarzysta i producent. Wraz z pojawieniem się pierwszych 16-bitowych komputerów zainteresował się procesem rejestracji dźwi…