Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z kwiecień, 2016

ELEKTRONICZNY ORGAZM

FB Moją relację z warszawskiego koncertu znajdziecie na portalu Interia.pl: http://muzyka.interia.pl/artykuly/news-koncert-moderat-w-warszawie-elektroniczny-orgazm,nId,2190499 Panowie z tria Moderat (duet Modeselektor - Gernot Bronsert i Sebastian Szary plus Apparata - Sascha Ring) mają tę przewagę nad innymi składami sceny elektronicznej, że nie muszą nic nikomu udowadniać ani z nikim się ścigać. Po świetnie przyjętym przez fanów i krytyków albumie "II" przyszła pora na "III", który spotkał się ze zdecydowanie chłodniejszymi emocjami. Dla jednych jest mało spójny, dla drugich zbyt popowy, dla jeszcze innych za bardzo ugrzeczniony lub nieinwazyjny, by nie powiedzieć, nijaki. Prawda stara jak świat: ilu słuchaczy tyle zdań. Czy artyści jakoś specjalnie się tym przejmują? Szczerze? Nie wydaje mi się. Tym bardziej, że europejska trasa promująca płytę cieszy się ogromnym powodzeniem i większość biletów została wyprzedana na długo przed terminami koncertów. W P

Prince nie żyje

źródło

FRYDERYKI, FRYDERYKI...

Tegoroczna ceremonia wręczenia Fryderyków za nami. A oto dumni (?) zwycięzcy: Album roku pop: Zbigniew Wodecki with Mitch&Mitch Orchestra and Choir "1976: A Space Oddysey" Album Roku El ektronika i Alternatywa: Smolik/ Kev Fox "Smolik/ Kev Fox" Album Roku Hip-Hop: Taco Hemingway "Umowa o Dzieło" Album Roku Muzyka Korzeni: Kapela ze wsi Warszawa "Święto słońca" Album Roku Rock: Lao Che "Dzieciom" Utwór Roku: Zbigniew Wodecki "Rzuć to wszystko co złe" Teledysk Roku: Dawid Podsiadło "W dobrą stronę" Fonograficzny debiut roku: Kortez Jazzowy Album Roku: Nikola Kołodziejczyk Orchestra "Barok Progresywny" Jazzowy Artysta Roku: Janusz Muniak (nagroda przyznana pośmiertnie) Jazzowy Fonograficzny Debiut Roku: ex aequo: Aga Derlak, Agnieszka Wilczyńska, Krzysztof Lenczowski Złoty Fryderyk: Kora (muzyka rozrywkowa), Michał Urbaniak (muzyka jazzowa), Bernard Ładysz (muzyka poważna)

KIM GORDON. Dziewczyna z zespołu.

Foto: noisey.vice.com "Po trzydziestu latach grania w zespole musi to brzmieć dość głupio, kiedy mówię: "Nie jestem muzykiem". jednak przez większość mojego życia nie traktowałam się w taki sposób. Nie mam żadnego wykształcenia  muzycznego. Czasami myślę o sobie jako o pomniejszej gwieździe rockowej sceny." "Nigdy nie myślałam o sobie jako o wokalistce z dobrym głosem, ani nawet jako o dobrym muzyku. Potrafię włożyć w swój śpiew wiele wysiłku - czując się, jakbym skakała z urwiska."  W tych słowach Kim Gordon nie ma ani krzty obłudy. Chociaż ciężko jest uwierzyć w nieprawdopodobną wręcz skromność czy niskie poczucie własnej wartości artystki. Bo - biorąc pod uwagę jej dorobek artystyczny - to kto jak kto, ale ona na pewno nie powinna mieć żadnych kompleksów. I czy to się Kim Gordon podoba czy nie, to dla wielu jest i będzie ikoną muzyki. Czas rozliczeń i podsumowań Kim napisała tę autobiografię m.in po to, by rozliczyć się z przeszłością.

Serce Jaskółki dla JAZZOMBIE!!!

Jazzombie w Palladnium / Jazzombie na FB " Nie ma granic, horyzont jest daleko, płyniemy z nadzieją, aby dopłynąć cało i zdrowo oraz dowieźć bagaż dobrych doświadczeń z podróży" - tymi słowami Hubert "Spięty" Dobaczewski określił Jazzombie, czyli połączenie Lao Che z Pink Freud. Nie lubią określać go mianem projektu, to pełnoprawny zespół. Muzycy wypłynęli ze swoich bezpiecznych zespołowych przystani i postanowili wcielić w życie pomysł, który narodził się podczas ich wspólnej trasy koncertowej w 2014 roku. Album "Erotyki" ukazał się dosłownie kilka dni temu, a znajduje się na nim 13 kompozycji. Jeśli chodzi o płaszczyznę tekstową, to Jazzombie sięgnęli po twórczość przedwojennych poetów i na płycie znalazły się teksty m.in. Zegadłowicza, Leśmiana, Tuwima, Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, Miłosza czy Brzechwy. Pierwszym singlem jest kompozycja Henryka Warsa "Dziewiąta" w aranżacji Jazzombie i brzmi tak:  Warszawski koncert w Pallad

Rodrigo y Gabriela - gitarowi bogowie

Rodrigo y Gabriela zaprosili kilka osób na scenę / fot. Krzysztof Szymański Meksykański duet gitarowy Rodrigo y Gabriela odwiedził wczoraj nasz kraj i zagrał w warszawskiej Progresji. Był to ich drugi koncert w Polsce jak do tej pory. Jednak zachowanie publiczności ewidentnie spodobało się artystom i przeprosili, że ich drugi koncert odbył się dopiero teraz i że na pewno przyjadą nad Wisłę w przyszłym roku, gdy będą promować nową płytę. Warszawski koncert był jednym na trasie europejskiej. Ręce bolą od klaskania Po tylu latach grania występy na żywo wciąż sprawiają im przyjemność, grają z pełnym zaangażowaniem i pasją wytwarzając swoistego rodzaju chemię z fanami. A taką więź na linii artysta-publiczność cenię sobie najbardziej. Ta dwójka ma niebywałą energię, którą potrafi zarażać. Humor dopisywał im od początku. Gabriela raczyła nas historiami o początkach ich działalności, o tym, że miała kilka zespołów i że zdecydowanie lepiej było jej się dogadać z facetami, niż z kobieta

ARTUR ROJEK - CYGAŃSKI GRAJEK BEZ ZUS-u?

INACZEJ. ARTUR ROJEK Zacznijmy od tego, że to nie jest książka o Myslovitz. Jeśli o taką Wam chodzi to serdecznie polecam kapitalną pt. "Życie to surfing" Leszka Gnoińskiego . Artur Rojek - człowiek nieprzeciętny. Wydaje mi się, że Aleksandra Klich przeprowadzając rozmowy Arturem postawiła sobie za cel pokazanie jego osoby przez pryzmat sytuacji i ważnych momentów z życia artysty. To taka próba spojrzenia z dystansem wstecz, próba zrozumienia samego siebie. Nie ma w tej książce plotek czy wiadomości rodem z yellow paper. Zresztą niby dlaczego miałyby się tu znaleźć? Artur Rojek buduje swój wizerunek bardzo pieczołowicie, strzeże swojej prywatności jak mało kto i chyba nikt nie spodziewa się nagle w wywiadzie-rzeka opowie o tym kogo z branży nie lubi, a samą książkę będzie reklamował chodząc po imprezach butów i fotografując się na tle ścianek producentów jogurtów.    "Trzeba żyć tak, jakby się nie było popularnym. Zbyt wielu widziałem ludzi uzależn