Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z grudzień, 2016

Fugazi. Centrum Wszechświata

Fugazi było Centrum Wszechświata, radosną i barwną planetą w środku szarej warszawskiej rzeczywistości roku 1992. Fugazi to pierwszy z prawdziwego zdarzenia klub rockowy w stolicy. Działał tylko 11 miesięcy. W tym czasie odbyły się w nim setki koncertów, spotkań, a także... wesele. Fugazi mieścił sięw dawnym kinie przy ulicy Leszno 19. Stał się kultowym miejscem dla całego pokolenia, został zamknięty z dnia na dzień, a teraz jest żywą legendą, o której Leszek Gnoiński (reżyser i scenarzysta) opowiada w swoim filmie.


Historia tego klubu i ludzi, którzy go współtworzyli jest wciągająca. Wszyscy oni opowiadają o tych wydarzeniach, jakby miały one miejsce tydzień temu. Przez to m.in. widać jak ogromna energia rządziła tym miejscem. Film jest bardzo dynamicznie zmontowany, wypowiedzi bohaterów poprzeplatane są zabawnymi animacjami, a muzyka autorstwa Roberta Brylewskiego dopełnia całość.

Gości mamy tutaj znakomitych; poczynając od pomysłodawców Waldka Czapskiego i Jarka Frankowskiego, a sk…

GIMME DANGER!

Nadszedł więc i taki czas, kiedy to Jim Jarmusch wziął sobie na tapetę historię The Stooges i pokazał jej fragmenty w mocno bajkowy sposób. Bajkowy dlatego, że fabuła poprzecinana jest sekwencjami starych filmów, dokumentów czy popkulturowych migawek. Zabiegi te zakończyły się sukcesem o czym świadczą reakcje publiczności. Film "Gimme Danger" jest przejmujący i prawdziwy.

Przez wielu zespół The Stooges uważany jest za najlepszy w historii rock'n'rolla. Od początku podążał swoją własną, hałaśliwą ścieżynką, nikogo nie pozostawiał obojętnym na ich twórczość. Byli wyraziści, specyficzni i cholernie muzykalni. Nie grali pod publikę, nie zależało im na tym, dlatego też tak trudno było z nimi pracować.


Jarmusch wyciął z historii zespołu ten najbardziej problematyczny czas: muzycy ćpali, imprezowali i balansowali na skraju przepaści, a w dole czekała koleżanka Kostucha.



W filmie wypowiadają się wszyscy członkowie pierwotnego składu, z których dzisiaj żyje już tylko Ig…

The Rolling Stones Olé Olé Olé!

Ci panowie nie muszą robić absolutnie nic. Mogą sobie siedzieć pod palmą lub ganiać w psich zaprzęgach po zaspach - kto bogatemu zabroni? Jednak takie lenistwo nie jest w ich stylu. Od zawsze byli pracowici i pełni energii, co zostało im do dzisiaj. Ich ostatnia trasa koncertowa trwała prawie dwa miesiące, a jej zwieńczeniem był całkowicie darmowy koncert dla Kubańczyków.

Dla Stonesów był to pierwszy koncert w tym kraju, wcześniej jego granice były dla nich zamknięte. Do Hawany przybyło pół miliona ludzi, by móc legalnie obejrzeć koncert, na który czekali od lat.

Fabuła prowadzona jest dwutorowo. Z jeden strony odwiedzamy z kamerami poszczególne miasta z trasy koncertowej Stonesów po Ameryce Łacińskiej, poznajemy ich mieszkańców i tło polityczno-historyczne, które miało wpływ na dotychczasowe koncerty kapeli (lub ich brak) w danym kraju. Z drugiej zaś zdążamy do grande finale w Hawanie, śledzimy postęp prac w organizacji koncertu, co naprawdę rzeczą łatwą nie było.





Drugim głównym boha…

„Republika. Nieustanne tango”

- Któregoś dnia Zbyszek przyszedł i powiedział, że jest facet, który świetnie gra na flecie, ale nie interesuje go rock and roll, a jazz – wspomina Paweł. I rzeczywiście, na jedną z kolejnych prób Zbyszek przyprowadził „takiego gościa w – o ile dobrze pamięta – zielonym brezentowym płaszczu, trzymającego w ręku flet”.
Tym gościem był Grzegorz Ciechowski.

Pan A spotkał pana B, a że pan C znał pana B i miał gitarę taty to pożyczył panu B, ponieważ pan A miał wolny garaż, w którym można było grać próby. Często autorom książek biograficznych czy monografii trudno jest uciec od takiego schematu narracji. Przez to opowieść szybko staje się nużąca i nawet najbardziej spektakularne wydarzenia z życia artysty wydają się być suchą datą z kalendarium przetransferowaną na zdanie podrzędnie złożone.

Na szczęście w przypadku książki „Republika: Nieustanne tango” Leszka Gnoińskiego jest dokładnie odwrotnie. Książka powstawała ponad pięć lat i jest po prostu dopieszczona. Autor umiejętnie wciąga czyt…