Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z 2017

HEY Wrażliwcy!

HEY / Foto: MFME Gdy Katarzyna Nosowska potwierdziła mediom, że zespół HEY po Fayrant Tour zawiesza działalność, w internetach zawrzało. Rodzajem pożegnania z fanami i podziękowania im za wspólne lata jest zorganizowana z ogromnym rozmachem trasa po największych polskich miastach, gdzie zespół wystąpi w najbardziej okazałych obiektach koncertowych. Trasa wystartowała wczoraj na warszawskim Torwarze. Ogromne wrażenie robiły tabuny ludzi zgromadzone pod Torwarem. W pozakręcanej kolejce wszyscy spokojnie czekali na swoją kolej. Zdawało się nie być końca fali wchodzących do środka ludzi. Moje umiejętności szacowania ograniczają się do: mało, sporo, dużo, bardzo dużo, więc musiałam wspomóc się wiedzą wujka Googla, który twierdzi, że w hali mieści się ok 4800 osób... Cały koncert został wyprzedany.  Po 25 latach na scenie nie jest łatwo wybrać zestaw utworów na tak ważny koncert. Wydaje mi się, że pomimo trudnych decyzji, zespołowi udało się wybrać numery ze wszystkich etapów dzi

PUNK FREUD ARMY - koncert w Trójce

Pink Freud Army / fot. MFME Wojtek Mazolewski lubi muzyczne wyzwania, a jego potrzeba tworzenia coraz to nowych projektów jest ogromna. W przypadku wielu artystów ilość nie przekłada się na jakość. Na szczęście to stwierdzenie zupełnie nie tyczy się Punk Freud Army , bo ten projekt jest elegancko przygotowaną i energetycznie zagraną mieszanką punk-jazzu! Niemożliwie? Przekonajcie się sami! Panowie z Pink Freud z okazji dziesięciolecia albumu "Punk Freud" postanowili zaprosić do współpracy wyjątkowych gości: Tomka Lipińskiego, Alka Koreckiego, Roberta Brylewskiego, Roberta Materę i Tomasza Budzyńskiego . Wspólnie przearanżowali klasyki gatunku z repertuaru takich zespołów jak Kryzys, Brygada Kryzys, Tilt, Siekiera, Armia czy Dezerter i 30 października wystąpili w Muzycznym Studio Polskiego Radia im. Agnieszki Osieckiej prezentując przygotowany materiał. Projekt jest w dużej mierze ukłonem w stronę wyżej wymienionych twórców, którzy swoją twórczością ukształtowali kol

Toż to HAŃBA!

Hańba O ich energetycznym graniu i trafionym pomyśle na siebie pisałam już wcześniej, po koncercie panów na Colours Of Ostrava . Kilka dni temu grali w warszawskim Pogłosie. Chciałam posłuchać, jak się czują i odnajdują na mniejszych, klubowych scenach. Pogłos wypchany po brzegi, support chory - nie wystąpi, biletów na bramce brak - wszystkie sprzedane, sauna w klubie. Za moment będzie jeszcze gorzej, bo przy takiej muzyce raczej ciężko ustać w miejscu. W trakcie koncertu jakoś nikomu nie przeszkadza fakt, że strużki potu lecą po skroniach. Panowie grają dobry, dynamiczny koncert, napędzani reakcjami publiczności. Koncert chyba nawet lepszy niż ten na Ostravie, chociażby dlatego, że zaśpiewany czyściej i w klubowym zaciszu, które daje wrażenie bardziej kameralnego spotkania z tą muzyką.  Hańba! to rytmy bałkańskie, muzyka klezmerska, podwórkowa i niepoprawność polityczna. Jest lirycznie i punkowo. Ludzie będą ich słuchać i chodzić na koncerty, bo oprócz tego, że są świetni

DakhaBrakha w Progresji!

Foto: MFME DakhaBrakha. To kwartet z Kijowa, który tworzą: Marko Halanevych (śpiew, darbuka, tabla, didjeridoo, akordeon), Iryna Kovalenko (śpiew, djembe, akordeon, perkusja, klawisze, bębny, bugay), Olena Tsibulska (śpiew, bębny, instrumenty perkusyjne) oraz Nina Garenetska (śpiew, bębny, wiolonczela). Nie znałam ich wcześniej, brat zabrał mnie na koncert. Wyszłam zachwycona. Sami określają swoją muzykę mianem ethno-chaosu i muzyki świata. Koncertują po całym świecie. Są kolorowi, zjawiskowi i cholernie zdolni. Na scenie bawią się swoim własnym show, które jest czasem dowcipne, czasem zdystansowane, a czasami nostalgiczne. Grają na instrumentach, które większość z nas nie potrafiłaby nazwać. Sprawdźcie jak przedziwne i cudowne są dźwięki, które się z nich wydobywają. Kwartet fantastycznie używa harmonii - zarówno śpiew, jak i onomatopeje w połączeniu z muzyką płynącą z instrumentów dają nam całość jakby magiczną: ni to dźwięki z kosmosu, ni to z lasu tuż za horyzontem.

Beth, wracaj do nas częściej!

Foto: MFME I przyjechała! Pełna energii,ze swoim dziewczęcym wdziękiem, by bez uprzedzeń, wyśpiewać nam piosenki w ramach trasy promującej jej solowy album "Fake Sugar" . Od pierwszych dźwięków numeru "Oh My God" wszyscy wiedzieli kto tu jest królową. Czarująca i diabelsko zabawna Beth flirtowała z publicznością, która - choć nie tak tłumnie zgromadzona - łatwo dała się zaprosić do wspólnej zabawy. FP BETH DITTO Po rozpadzie Gossip było jasne, że Beth bez sceny długo nie wytrzyma, a tworzone przez nią numery muszą wreszcie ujrzeć światło dzienne. Album "Fake Sugar" nie jest jakimś rewelacyjnym albumem. Zawsze będzie mi bliżej do indie rockowego stylu Gossip , niż do popowej odsłony solowej Beth, która oczywiście ma swoje plusy. Moje ulubione numery z tej płyty to na pewno "Oh My God" i In and Out".  "Fire" kojarzy mi się z "La Macareną" i opening themem do programu "Hell's Kitchen" (czy

Październik nadchodzi, a z nim...

FB KUBA BADACH Premiera płyty "Oldschool" 6 października, a oto jej piękna zapowiedź: PABLOPAVO I JEGO "MIKROTYKI" Premiera książki 11 października INSTAGRAM_CZARNE

PERFUME GENIUS W NIEBIE

FB I stało się: Perfume Genius na czele z Mikiem Hadreasem zagrali wczoraj w warszawskim klubie NIEBO. Był to znakomity koncert. Zaczęło się od "Otherside", "Longpig" i "Fool" z poprzedniej płyty "Too Bright", która jest przez wielu określana jako przełomowa w karierze tego składu. Trudno się z tym nie zgodzić, szczególnie  jeśli przy jej tworzeniu pracowali także Adrian Utley (Portishead) czy John Parish (PJ Harvey). Mike umiejętnie podkręcał emocje. Kolejne cztery numery pochodziły ze znakomitej nowej płyty "No Shape" , która zebrała owacyjne recenzje na całym świecie. Materiał na niej zebrany nawiązuje oczywiście do poprzednich płyt grupy, jednak wzbogacony jest o dodatkowe elementy gatunkowe. Został wyprodukowany przez Blake'a Millsa, znanego ze współpracy z Alabama Shakes czy Johna Legenda. Zagrane jedna po drugiej: "Wreath" oraz "Just like Love" są flagowymi numerami tego albumu i dowodzą je

OFF FESTIVAL 2017 - OFF WE GO!!

MFME Ten, kto jeździ na OFFa ten wie, że występują tam zawsze artyści wyjątkowi i szczególni. Bez wyjątku. W tym roku - mimo prawie całkowitego wykarczowania z line upu elektroniki i mniejszej w porównaniu do ubiegłych lat publiczności - nie było inaczej. Bolesne kwestie trudnych wyborów co zobaczyć do końca, a z czego zrezygnować uczczę trzema kropkami . . . DAY 1 IDLES - świetny i energetyczny koncert, którym rozpoczęłam tegoroczny festiwal. Jeśli ktoś utożsamia dobry koncert z mokrą koszulką, to ten byłby zachwycony. Shellac - wreszcie zagrali na OFFie! Bo na liście życzeń publiczności pojawiali się od lat. Wszystkim fanom grupy na pewno nie przeszkadzały nierówności w grze i słabe nagłośnienie perkusji. Beak> panowie z Bristolu pokazali się od jak najlepszej strony. Piękne transowe granie. Mój  numer jeden tego dnia. Feist - przyjemnie się jej słucha i miło ogląda. Pewnie większość chętnie posłuchałaby starszych numerów, których tym razem zbyt wiele nie by

COLOURS OF OSTRAVA 2017 - DZIEŃ CZWARTY

Laura Mvula - Insta W trakcie ostatniego, czwartego, dnia festiwalu nastąpił szereg nieprogramowych wydarzeń. Intensywna, ponadpółtoragodzinna nawałnica, która przeszła nad polem festiwalowym mocno popsuła szyki i line up artystów. Ciekawym tego dnia odkryciem okazał się być Afro Celt Sound System. Bardzo ciekawa mieszanka kultur i instrumentów. Bardzo warto posłuchać: Czekałam niecierpliwie na trzy koncerty: Nouvelle Vogue, Laury Mvuli i Justice , z których obejrzałam tylko ten Laury, która pomimo tego, że grała tylko (!!!) 30 minut wypadła bosko. Tańczenie w deszczu przy "Phenomenal Woman" jest na pewno czymś niezapomnianym. Byliśmy mokrzy do suchej nitki, ubłoceni i przy rytmach granych przez Jamiroquai opuszczaliśmy teren festiwalu, by zdążyć na pociąg. Jego koncertu nie żałuję. Nouvelle Vogue grywa w Polsce regularnie, więc trzeba się będzie wybrać. Najbardziej szkoda mi Justice , który zamykał festiwalowe granie na głównej scenie. Podsumowu

COLOURS OF OSTRAVA 2017 - DZIEŃ TRZECI

FB Trzeciego dnia festiwalu z niekłamaną radością wysłuchałam koncertu krakowskiego zespołu Hańba! Proszę Państwa jak też oni grają! Jeśli ktoś ceni Lao Che, to tych panów polubi na pewno, bo są po prostu ciekawsi. Mają bardzo ciekawy pomysł na siebie, umiejscowili się w Dwudziestoleciu Międzywojennym, teksty dobierają odważnie, a muzyczne połączenie punk rocka z folkiem z pewnością nie zostawi żadnego słuchacza obojętnym. I o to chodzi! Przed występem Midnight Oil pojawiły się głosy, że to bardzo miłe ze strony organizatorów, że zapraszają takich starych wyjadaczy jak wspomniany skład. Dyskretne mrugnięcia i uśmieszki miały na celu zdyskredytować zespół. A ten jednak zaskoczył wszystkich! Zagrali naprawdę bardzo porządny koncert, a ci, którzy zapomnieli jaką charyzmę ma Peter Garrett , mogli sobie o niej przypomnieć.  Prawdziwym spotkaniem z artystą był koncert Benjamina Clementine'a . Jego muzyka nie jest łatwa, szczególnie na koncertach plenerowych czasami

COLOURS OF OSTRAVA 2017 - DZIEŃ DRUGI

FP Czwartek to był dobry muzycznie dzień! LP grała na głównej scenie już o 18.30 i dała prawdziwego czadu! Jak dobrze, że ta dziewczyna sama zaczęła występować, a nie tylko tworzyć muzykę dla innych artystów. Od pierwszych dźwięków nawiązała świetny kontakt z publicznością i bawiła się swoim występem. Wyśpiewała sobie wszystko sama, łącznie z chórkami i tym swoim gwizdaniem przez zęby w "Other People". Ja na mój ulubiony "When We're High" musiałam poczekać, bo grała go dopiero pod koniec setlisty. To, o czym jeszcze warto wspomnieć: LP na żywo na jeszcze ciekawszą barwę głosu, bardziej 'chropowatą' i ' brudną'. Cudo! Świetny koncert! Szkoda, że nastrojowa Norah Jones nie zagrała w miejscu LP.  A tak wybrzmiał grany na bis "Lost on you": Michael Kiwanuka - pisałam o nim już wcześniej przy okazji Brit Awards - kolejny fantastyczny koncert. Jest to artysta, o którym jeszcze nieraz usłyszymy. Na żywo jest porywający!

COLOURS OF OSTRAVA 2017 - DZIEŃ PIERWSZY

FP/FB Zagospodarowanie starych, pofabrycznych przestrzeni na potrzeby jednego z największych festiwali w Czechach to pomysł zdecydowanie godny zobaczenia chociażby ze względu na samo to miejsce. Gdy dodamy do tego występy artystów wywodzących się i prezentujących różne gatunku muzyczne, to powstaje prawdziwa wakacyjna uczta!! Colours of Ostrava od lat zajmuje wysokie miejsce w rankingach europejskich festiwali i sama z ręką na sercu mogę powiedzieć, że to zasłużone laury. Ogromne brawa należą się za bardzo sprawną organizację całego przedsięwzięcia. Miasteczko festiwalowe zostało tak zaprojektowane, że dawało dużo przestrzeni wszystkim uczestnikom. Organizatorzy przyznali się co prawda do problemów z wymianą biletów na opaski pierwszego dnia festiwalu. My staliśmy przed wejściem ok. 30 minut, czy to dużo? Zdarzało mi się stać dłużej w kolekcjach na wejście na pojedyncze koncerty. W kolejnych dniach nie zauważyłam większych utrudnień przy wchodzeniu na teren. Obsługa na tereni

Me And That Man - Iggy Pop ich lubi!

FB Do projektów typu "akcja-kooperacja" podchodzę ostatnio dość ostrożnie, żeby nie powiedzieć lekko się jeżę, ale to temat na osoby post. Chodzi o to, że gdy dowiedziałam się o współpracy Nergala z Porterem , to nie wierzyłam w niego kompletnie. Po wydaniu płyty posłuchałam może ze dwóch numerów, które okazały się być całkiem przyjemne, ale nie skusiły mnie na tyle, by rzetelnie posłuchać całego albumu. Aż do niedawna, kiedy to Iggy Pop w swojej radiowej audycji po raz kolejny zagrał ich wspólny numer. Rekomendacja starego wygi Popa była dla mnie wystarczająca, by dogłębnie zbadać temat. I cóż... muszę przyznać, że ten krążek jest naprawdę bardzo bardzo dobry! Dla kogo jest ten album? Na pewno dla wszystkich zwolenników Nicka Cave'a, Toma Waitsa i... fanów serialu "True Detective" z Woodym Harrelsonem i Matthew McConaugheyem w rolach głównych. Całość płyty wypełnia klimat z pogranicza bluesa, rocka i gotyckiego country. Nie oszukujmy się - nie są to

BABY DRIVER - OSTRA JAZDA BEZ HAMULCÓW

FB "Baby Driver" jest filmem, na który czekałam w te wakacje i który z czystym sumieniem mogę polecić.   Fabuła filmu Edgara Wrighta nie jest zbyt skomplikowana: Baby (Ansel Elgort) jest genialnym kierowcą i wozi bandziorów napadających na banki. Nie trudno zgadnąć, że paranie się takim zajęciem szybko spowoduje lawinę wydarzeń, które zmienią dotychczasowe życie bohaterów. Na ekranie znane i lubiane twarze m.in. Kevin Spacey, Jon Hamm, Jamie Foxx i Lily James . Są też smaczki np. Flea (RHCP) i jego "nosowa" postać jest świetna! W filmie jednym z głównych bohaterów jest Muzyka , której Baby jest wielkim fanem i nie rozstaje się z nią ani na chwilę. Słucha wszystkiego, od egipskiego reggae, przez hity z lat 60., po współczesny hip hop. Muzyka nie tylko pomaga mu zagłuszać szumy, które słyszy od momentu feralnego wypadku z dzieciństwa, ale także wydaje się trzymać go przy życiu i mieć jakąś magiczną siłę, dzięki której nasz uzdolniony kierowca wyra