Przejdź do głównej zawartości

COLOURS OF OSTRAVA 2017 - DZIEŃ PIERWSZY

FP/FB

Zagospodarowanie starych, pofabrycznych przestrzeni na potrzeby jednego z największych festiwali w Czechach to pomysł zdecydowanie godny zobaczenia chociażby ze względu na samo to miejsce. Gdy dodamy do tego występy artystów wywodzących się i prezentujących różne gatunku muzyczne, to powstaje prawdziwa wakacyjna uczta!!

Colours of Ostrava od lat zajmuje wysokie miejsce w rankingach europejskich festiwali i sama z ręką na sercu mogę powiedzieć, że to zasłużone laury. Ogromne brawa należą się za bardzo sprawną organizację całego przedsięwzięcia. Miasteczko festiwalowe zostało tak zaprojektowane, że dawało dużo przestrzeni wszystkim uczestnikom. Organizatorzy przyznali się co prawda do problemów z wymianą biletów na opaski pierwszego dnia festiwalu. My staliśmy przed wejściem ok. 30 minut, czy to dużo? Zdarzało mi się stać dłużej w kolekcjach na wejście na pojedyncze koncerty. W kolejnych dniach nie zauważyłam większych utrudnień przy wchodzeniu na teren. Obsługa na terenie uśmiechnięta i pomocna. Toalety czyste i zadbane, nigdy nie brakowało w nich lusterek i papieru toaletowego 😇 Do tego atmosfera festiwalowa najwyższych lotów. Dzięki tak przeżytym chwilom ludzie stają się lepsi i chcą tam wracać.

A co tam się działo muzycznie? Oczywiście każdy uczestnik festiwalu miał do wyboru kilkadziesiąt miejsc, w których mógł podziwiać i odkrywać nowe dźwięki i szukać inspiracji. Ból festiwalowicza:  który koncert wybrać kiedy oba odbywają się w tym samym czasie? Na szczęście odległości między scenami są na tyle niewielkie, że obejrzenie połowy dwóch koncertów jest możliwe.

foto: Marta Pisula

foto: Marta Pisula
DZIEŃ PIERWSZY!

Taka trochę rozbiegówka festiwalowa. Zapoznawaliśmy się z terenem festiwalu i staraliśmy się dotrzeć do wszystkich zakamarków, co oczywiście nie było możliwe w te parę godzin. 

Birdy zagrała jako pierwsza na głównej scenie i jej koncert wypadł całkiem przyjemnie, bez jakichś większych uniesień z mojej strony. Wokalistka ma wielu fanów jej indie popowej twórczości i eterycznego głosu.

Byłam bardzo ciekawa występu Melt Yourself Down. Ta wybuchowa mieszanka punka, funku, jazzu skąpana w północnoafrykańskich rytmach bardzo mnie zainteresowała jeszcze przed festiwalem. Jednak występ na żywo nie był szczególnie udany. Po części chyba przez problemy z odsłuchami i słabym wyważeniem głośności danych instrumentów. Szkoda. Na pewno warto ich posłuchać chociażby tutaj:


Bardzo dobrze zaprezentował się Elephant Sessions. Ich interpretacja folku świadczy o tym, że można ten gatunek przedstawić w formie, którą zainteresuje się świat. Co więcej! Chętnie przy niej poskacze.


Zespół Tata Bojs jest czymś, czego nie byłam w stanie zrozumieć. Od jednego z festiwalowiczów usłyszałam, że to takie czeskie Lady Pank. W każdym razie szybko przemieściłam się na Electronic Stage, gdzie prezentowała się ba:zel. Ciekawe klimatyczne granie - warto się zapoznać.

FP


 


alt-J wypadli tego dnia najlepiej. Energetyczny, zagrany w tempie koncert. A zgrane hity jak "Breezeblocks" czy "Left Hand Free" nie drażniły nawet tak bardzo jak w radio :D

Moim największym zawodem festiwalowym był koncert Imagine Dragons. Być może trafi we mnie piorun za tę opinię. Ja naprawdę chciałam sobie posłuchać "Believer", "Sucker for pain" czy "Demons". Jednak pan Reynolds chyba żadnego numeru nie zaśpiewał, bo zapewne przeszkadzało mu w tym kompulsywne bieganie po scenie i ogólnie bardzo wysoki poziom podniecenia - załóżmy, że festiwalem i wspaniałą publicznością, a nie samym sobą. Wolę ich zdecydowanie na nagraniach.

Była po 4.00 rano gdy kładłam się spać. Jutro kolejny dzień :)


foto: MFME


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kutno w piosenkach

Dworzec w Kutnie / kurierkolejowy.eu W czasie wielu rozmów zapoznawczo-kurtuazyjno-towarzyskich często pada pytanie: "Skąd jesteś?". Tak się składa, że jestem z Kutna. Na to wyznanie reakcje są z reguły dwie: 1. "Aaa gdzie to jest?" 2. "Aaaa dworzec. Jest tak brzydko, że pękają oczy?". Zainspirowana odpowiedzią z punktu drugiego postanowiłam iść za ciosem i pogrzebać w polskich tekstach piosenek w poszukiwaniu Kucienka. Wyniki poszukiwań podzieliłam na grupy. Piosenki społeczno-politycznie zaangażowane: Kult " Polska " – podmiot liryczny wyraża troskę o Państwa bezpieczeństwo na dworcu w Kutnie. W utworze poruszono dodatkowo także aspekty okulistyczne. „Czy byłeś kiedyś w Kutnie na dworcu w nocy Jest tak brudno i brzydko, że pękają oczy, oczy, oczy” Pidżama Porno " Durna 6 / Mądra 11 " – dużo się naspacerujemy w tej piosence. I fizycznie i egzystencjonalnie: "Może jesteśmy dobrzy. Może jesteśmy źli. Pewnie

PUNK FREUD ARMY - koncert w Trójce

Pink Freud Army / fot. MFME Wojtek Mazolewski lubi muzyczne wyzwania, a jego potrzeba tworzenia coraz to nowych projektów jest ogromna. W przypadku wielu artystów ilość nie przekłada się na jakość. Na szczęście to stwierdzenie zupełnie nie tyczy się Punk Freud Army , bo ten projekt jest elegancko przygotowaną i energetycznie zagraną mieszanką punk-jazzu! Niemożliwie? Przekonajcie się sami! Panowie z Pink Freud z okazji dziesięciolecia albumu "Punk Freud" postanowili zaprosić do współpracy wyjątkowych gości: Tomka Lipińskiego, Alka Koreckiego, Roberta Brylewskiego, Roberta Materę i Tomasza Budzyńskiego . Wspólnie przearanżowali klasyki gatunku z repertuaru takich zespołów jak Kryzys, Brygada Kryzys, Tilt, Siekiera, Armia czy Dezerter i 30 października wystąpili w Muzycznym Studio Polskiego Radia im. Agnieszki Osieckiej prezentując przygotowany materiał. Projekt jest w dużej mierze ukłonem w stronę wyżej wymienionych twórców, którzy swoją twórczością ukształtowali kol

Antkowiak & Domurat = SIMPLEFIELDS

Tak tak, to ten Krzysiek od "Zakazanego owocu". A teraz przejdźmy do czegoś ciekawszego - nowej płyty duetu Antkowiak & Domurat pt. "Dirt on tv". Na tę płytę czekaliśmy bardzo długo, ale było warto! O tym, że powroty nie są łatwe wie doskonale każdy artysta, który po czasie niebytu próbuje wrócić na rynek. Jak to zrobić, kiedy nie świeci się cyckami na ekranie, nie paraduje po czerwonym dywanie na promocji wody kolońskiej i nie pcha się na ścianki? Ano nagrać taką płytę jak ci dwaj panowie. Krzysztof Antkowiak - pianista, wokalista, kompozytor, producent. Popularność zdobył jako nastolatek pod koniec lat 80. wraz z utworem „Zakazany Owoc”. Od tego czasu zagrał ponad 1000 koncertów w kraju i zagranicą. Współpracował m.in. z Grzegorzem Ciechowskim, Jackiem Cyganem, Edytą Górniak czy Justyną Steczkowską. Marcin Domurat - autor tekstów, gitarzysta i producent. Wraz z pojawieniem się pierwszych 16-bitowych komputerów zainteresował się procesem rejes