Przejdź do głównej zawartości

THE KELLY FAMILY w Tauron Arenie

FB Kelly Family
To był koncert sentymentalny. Zespół wrócił do Polski w tym składzie po 19 latach nieobecności i zagrał trzy koncerty. Ten ostatni, kończący trasę, muzycy zagrali wczoraj w Krakowie. No bo kto nie zna The Kelly Family? Kasety w ramach prezentów pod choinkę, zbieranie plakatów z Bravo, oglądanie klipów na "niemieckiej" Vivie. Gdy dostałam od przyjaciół bilet (dzięki Kochani <3) na krakowski koncert bardzo się ucieszyłam, bo sama pewnie bym go sobie nie kupiła. Wczoraj odbył się koncert i cóż... jeśli będą grać jeszcze raz takim składem, to ja się wybiorę.

Rodzinka - wraz z kilkoma wspomagającymi muzykami - przygotowała dla swoich fanów specjalną wspólną trasę WE GOT LOVE. Dla niezorientowanych: większość członków rodziny Kellych z sukcesem prowadzi swoje solowe kariery, a możliwość zobaczenia ich w prawie pełnym oryginalnym składzie nie zdarza się często. Byłam zasmucona nieobecnością Paddiego, który z racji solowych zobowiązań nie wziął udziału w tej trasie. 

Na krakowski koncert przybyła liczna publiczność: od kilkulatków do osób w podeszłym wieku. Ustawione na płycie krzesła zdawały się pełnić rolę organizacyjną, bo od pierwszych dźwięków wszyscy wstali i zaczęła się wspólna zabawa, a artyści wydawali się być wzruszeni przyjęciem i żywiołowością polskich fanów.  Wszyscy wyśpiewaliśmy takie hity jak "I Can't Stop The Love", "Why Why Why", "First Time", "Red Shoes", "Nanana", "Fall In Love With An Alien" czy "I Can't Help Myself" i "An Angel".

TKF to artyści, którzy - gdyby podliczyć - spędzili pewnie połowę swojego życia na scenie. Scena, podróże i spotkania z ludźmi to ich chleb powszedni. Bo oczywiście można nie być fanem ich twórczości, ale ci, którzy teraz uśmiechacie się pod wąsem, musicie przyznać, że to są naprawdę dobrzy muzycy, multiinstrumentaliści i wokaliści. Na koncercie nie było żadnego dźwięku z playbacku. Ponadto czuło się dobrą energię ze sceny i cieszył też fakt, że mimo imponującego stażu artystycznego wciąż chce im się dzielić emocjami i muzyką z publicznością. Całe show zaplanowane od A do Z: bardzo dobre nagłośnienie, wizualizacje i światła, stopniowane emocje i świetny kontakt z fanami. Koncert był podzielony na dwie części: półtorej godziny grania, przerwa 30 minut i ta przerwa rozbiła nastrój i klimat, który powstał. Tempo zatrzymane do zera. Później zespół zaserwował swoje największe hity i grał przez kolejną godzinę.

Tak było wczoraj. A dzisiaj wracałam pociągiem do Warszawy. Wsiadłam do przedziału, w którym grupa ludzi żywiołowo o czymś dyskutowała. I w taki oto sposób poznałam świetnych i pozytywnych ludzi: Kamilę, Monikę, Edytę, Andrzeja i Agnieszkę, z którymi przegadałam całą podróż. Wierni fani zespołu widzieli już wiele ich koncertów, a część z nich zafundowała sobie trzydniówkę z TKF i tak w piątek byli w Gdańsku, w sobotę w Łodzi, a w niedzielę w Krakowie. Narzekałam trochę, że nie wiedziałam o braku możliwości płacenia kartą na merchu, bo nie wzięłam ze sobą gotówki (w Tauron Arenie nie ma bankomatu), a kupiłabym sobie chociaż opaskę na pamiątkę. Po tych słowach Kamila otworzyła swój bagaż i wręczyła mi trzy (!) super kubki. Uściski dla Was! I dzięki za dzisiejszą podróż i rozmowy!

A ja czekam na jakiś plenerowy koncert TKF :)


Oto setlista z wczoraj! (Kamila - dzięki!!):

I cant stop the love
Why Why Why
First Time
Imagine
Because It's love
Come back to me
We Got Love
Red shoes
No lies
An Angel
Loch Lomond
When I was in town
Echo la ronda
Une familie c'est Une chanson
Swing low
When the boys come into town
Nanana
Keep on singing
Father's nose
Please don't go
Drum solo
Fell in love with an alien
I can't help myself
The Wolf
Madre Tan Hermosa
Only our rivers run free
Irish jig
Wearing of the green
Who'll come with me
Good neighbour
Take my hand
Brothers and Sisters

fota: MFME

fota: MFME

fota: MFME



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kutno w piosenkach

W czasie wielu rozmów zapoznawczo-kurtuazyjno-towarzyskich często pada pytanie: "Skąd jesteś?". Tak się składa, że jestem z Kutna.

Na to wyznanie reakcje są z reguły dwie:
1. "Aaa gdzie to jest?"
2. "Aaaa dworzec. Jest tak brzydko, że pękają oczy?".


Zainspirowana odpowiedzią z punktu drugiego postanowiłam iść za ciosem i pogrzebać w polskich tekstach piosenek w poszukiwaniu Kucienka. Wyniki poszukiwań podzieliłam na grupy.

Piosenki społeczno-politycznie zaangażowane:
Kult "Polska" – podmiot liryczny wyraża troskę o Państwa bezpieczeństwo na dworcu w Kutnie. W utworze poruszono dodatkowo także aspekty okulistyczne.

„Czy byłeś kiedyś w Kutnie na dworcu w nocy
Jest tak brudno i brzydko, że pękają oczy, oczy, oczy”

Pidżama Porno "Durna 6 / Mądra 11" – dużo się naspacerujemy w tej piosence. I fizycznie i egzystencjonalnie:

"Może jesteśmy dobrzy.
Może jesteśmy źli.
Pewnie jesteśmy całkiem nijacy.
Lepiej nie wchodzić nam w drogę,
Kiedy w…

PUNK FREUD ARMY - koncert w Trójce

Wojtek Mazolewski lubi muzyczne wyzwania, a jego potrzeba tworzenia coraz to nowych projektów jest ogromna. W przypadku wielu artystów ilość nie przekłada się na jakość. Na szczęście to stwierdzenie zupełnie nie tyczy się Punk Freud Army, bo ten projekt jest elegancko przygotowaną i energetycznie zagraną mieszanką punk-jazzu! Niemożliwie? Przekonajcie się sami!

Panowie z Pink Freud z okazji dziesięciolecia albumu "Punk Freud" postanowili zaprosić do współpracy wyjątkowych gości: Tomka Lipińskiego, Alka Koreckiego, Roberta Brylewskiego, Roberta Materę i Tomasza Budzyńskiego. Wspólnie przearanżowali klasyki gatunku z repertuaru takich zespołów jak Kryzys, Brygada Kryzys, Tilt, Siekiera, Armia czy Dezerter i 30 października wystąpili w Muzycznym Studio Polskiego Radia im. Agnieszki Osieckiej prezentując przygotowany materiał. Projekt jest w dużej mierze ukłonem w stronę wyżej wymienionych twórców, którzy swoją twórczością ukształtowali kolejne pokolenia artystów w Polsce i ich …

Antkowiak & Domurat = SIMPLEFIELDS

Tak tak, to ten Krzysiek od "Zakazanego owocu". A teraz przejdźmy do czegoś ciekawszego - nowej płyty duetu Antkowiak & Domurat pt. "Dirt on tv".

Na tę płytę czekaliśmy bardzo długo, ale było warto! O tym, że powroty nie są łatwe wie doskonale każdy artysta, który po czasie niebytu próbuje wrócić na rynek. Jak to zrobić, kiedy nie świeci się cyckami na ekranie, nie paraduje po czerwonym dywanie na promocji wody kolońskiej i nie pcha się na ścianki? Ano nagrać taką płytę jak ci dwaj panowie.

Krzysztof Antkowiak - pianista, wokalista, kompozytor, producent. Popularność zdobył jako nastolatek pod koniec lat 80. wraz z utworem „Zakazany Owoc”. Od tego czasu zagrał ponad 1000 koncertów w kraju i zagranicą. Współpracował m.in. z Grzegorzem Ciechowskim, Jackiem Cyganem, Edytą Górniak czy Justyną Steczkowską.

Marcin Domurat - autor tekstów, gitarzysta i producent. Wraz z pojawieniem się pierwszych 16-bitowych komputerów zainteresował się procesem rejestracji dźwi…