Przejdź do głównej zawartości

"Rocketman" - He's still standing

FB
Wiele osób porównuje "Rocketmana" do "Bohemian Rhapsody". Jeśli już musimy, to powiedzmy to na początku i miejmy za sobą: "Rocketman" jest  Mount Everestem przy "Bohemian Rhapsody", który jest zaledwie niewysoką Śnieżką. Majstrowanie i ingerencja członków rodziny, spadkobierców praw oraz żyjących muzyków z zespołu nigdy dobrze się nie kończy. W przypadku "BR" powstała łzawa, przesłodzona i wygładzona jak po botoksie opowieść o Freddiem Mercurym, o idolu, który sam by chyba zwymiotował od nadmiaru lukru. Ale my tu dzisiaj nie o tym.

Ponoć Elton John na pytanie twórców filmu czego nie mogą pokazywać, powiedział, że już się niczego nie wstydzi i że daję im wolną rękę. Wynikiem tego jest "Rocketman", który - na szczęście - laurkowy nie jest. Pokazuje człowieka z krwi i kości, z ogromem wad, kompleksów i bagażem emocjonalnym trudnym do udźwignięcia. Człowieka, który mimo tego wszystkiego stara się dojść do ładu ze sobą samym i własnym życiem. W końcu od tego zaczyna się cały film - wizytą na terapii, gdzie bohater wymienia długą listę uzależnień.

"Rocketman" ma w sobie elementy musicalu i występów rewiowych. Wszystko jest rozśpiewane, emocjonalne, kolorowe, często kiczowate, puchate, z piórami i skrzące się błyskotkami. Obciach? Może, ale stoi za tym prawda o artyście, który składa się właśnie z wszystkich tych elementów. To on - Elton. W filmie widzimy wiele scen-symboli. Całkiem sprytny to sposób, by dopowiadają historie i przedstawić metaforycznie mijające lata, zdarzenia i ich konsekwencje. 

Co trzeba jeszcze mocno zaznaczyć: Taron Egerton wcielający się w postać Eltona Johna jest rewelacyjny i ma ogromny talent wokalny. Bierze na klatę wszystkie wokalizy Eltona i bezbłędnie frazuje. Strona muzyczna filmu jest naprawdę bez zarzutu: znane milionom ludzi utwory zostały przearanżowane w taki sposób, że młodszym słuchaczom mogą przypaść do gustu bardziej niż oryginały.

Idźcie zobaczyć ten film. Film o sile przyjaźni, o wybaczeniu, o pracy nad sobą, o człowieku. Nie zawiedziecie się. A przed (i po) posłuchajcie soundtracka. 




 

FB

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kutno w piosenkach

Dworzec w Kutnie / kurierkolejowy.eu W czasie wielu rozmów zapoznawczo-kurtuazyjno-towarzyskich często pada pytanie: "Skąd jesteś?". Tak się składa, że jestem z Kutna. Na to wyznanie reakcje są z reguły dwie: 1. "Aaa gdzie to jest?" 2. "Aaaa dworzec. Jest tak brzydko, że pękają oczy?". Zainspirowana odpowiedzią z punktu drugiego postanowiłam iść za ciosem i pogrzebać w polskich tekstach piosenek w poszukiwaniu Kucienka. Wyniki poszukiwań podzieliłam na grupy. Piosenki społeczno-politycznie zaangażowane: Kult " Polska " – podmiot liryczny wyraża troskę o Państwa bezpieczeństwo na dworcu w Kutnie. W utworze poruszono dodatkowo także aspekty okulistyczne. „Czy byłeś kiedyś w Kutnie na dworcu w nocy Jest tak brudno i brzydko, że pękają oczy, oczy, oczy” Pidżama Porno " Durna 6 / Mądra 11 " – dużo się naspacerujemy w tej piosence. I fizycznie i egzystencjonalnie: "Może jesteśmy dobrzy. Może jesteśmy źli. Pewnie

PUNK FREUD ARMY - koncert w Trójce

Pink Freud Army / fot. MFME Wojtek Mazolewski lubi muzyczne wyzwania, a jego potrzeba tworzenia coraz to nowych projektów jest ogromna. W przypadku wielu artystów ilość nie przekłada się na jakość. Na szczęście to stwierdzenie zupełnie nie tyczy się Punk Freud Army , bo ten projekt jest elegancko przygotowaną i energetycznie zagraną mieszanką punk-jazzu! Niemożliwie? Przekonajcie się sami! Panowie z Pink Freud z okazji dziesięciolecia albumu "Punk Freud" postanowili zaprosić do współpracy wyjątkowych gości: Tomka Lipińskiego, Alka Koreckiego, Roberta Brylewskiego, Roberta Materę i Tomasza Budzyńskiego . Wspólnie przearanżowali klasyki gatunku z repertuaru takich zespołów jak Kryzys, Brygada Kryzys, Tilt, Siekiera, Armia czy Dezerter i 30 października wystąpili w Muzycznym Studio Polskiego Radia im. Agnieszki Osieckiej prezentując przygotowany materiał. Projekt jest w dużej mierze ukłonem w stronę wyżej wymienionych twórców, którzy swoją twórczością ukształtowali kol

Antkowiak & Domurat = SIMPLEFIELDS

Tak tak, to ten Krzysiek od "Zakazanego owocu". A teraz przejdźmy do czegoś ciekawszego - nowej płyty duetu Antkowiak & Domurat pt. "Dirt on tv". Na tę płytę czekaliśmy bardzo długo, ale było warto! O tym, że powroty nie są łatwe wie doskonale każdy artysta, który po czasie niebytu próbuje wrócić na rynek. Jak to zrobić, kiedy nie świeci się cyckami na ekranie, nie paraduje po czerwonym dywanie na promocji wody kolońskiej i nie pcha się na ścianki? Ano nagrać taką płytę jak ci dwaj panowie. Krzysztof Antkowiak - pianista, wokalista, kompozytor, producent. Popularność zdobył jako nastolatek pod koniec lat 80. wraz z utworem „Zakazany Owoc”. Od tego czasu zagrał ponad 1000 koncertów w kraju i zagranicą. Współpracował m.in. z Grzegorzem Ciechowskim, Jackiem Cyganem, Edytą Górniak czy Justyną Steczkowską. Marcin Domurat - autor tekstów, gitarzysta i producent. Wraz z pojawieniem się pierwszych 16-bitowych komputerów zainteresował się procesem rejes